Antec One Hundred dociera do klienta w kartonowym pudle, na którym nie zabrakło informacji o nabytym produkcie. Są oczywiście dane techniczne w różnych językach (polskiego zabrakło), duża fotografia samej obudowy oraz osobna ujmująca jej top z trzema zbliżeniami na wybrane fragmenty konstrukcji z krótkim opisem funkcji, które prezentują. Pudło kryje „setkę” owiniętą folią ochronną zapobiegającą zarysowaniom oraz opatuloną styropianem, które nie pozwolą na zniszczenie produktu podczas magazynowania i transportu.
Oprócz samej obudowy, Antec dostarczył także krótki przewodnik po produkcie oraz komplet śrubek montażowych niezbędnych do przykręcania dysków twardych, kart rozszerzeń, jak i samej płyty głównej. Konstrukcji nie zaopatrzono jednak w speaker, który czasami jest bardzo użytecznym urządzeniem.
Po rozpakowaniu obudowy od razu przystąpiłem do sprawdzenia grubości blach. Używając suwmiarki dokonałem kilku pomiarów i średnia wartość, jaką uzyskałem to 0.7 mm. Nie jest to może dużo, ale na obudowę za 250 zł nie jest to zły wynik. Dla porównania, Cooler Master Elite 331 może „poszczycić” się blachą o grubości około 0.6 mm, jest jednak o połowę tańsza. W segmencie cenowym Anteca One Hundred jest nasza rodzima konstrukcja – SilentiumPC Pilum 400, który w kategorii grubości blachy nie ma konkurenta. Zbudowany jest z paneli o grubości 0.85 mm, co jest wynikiem o 0.15 mm lepszym niż w przypadku modelu One Hundred.
Antec One Hundred – przód i boki
Antec One Hundred jest obudową o stonowanym wyglądzie. Przedni panel został wykonany w całości z siatki meshowej, a na samym dole umieszczono duże logo producenta. Znalazło się tutaj miejsce na trzy urządzenia formatu 5.25”, a zaraz pod nimi przewidziano miejsce montażowe dla jednego urządzenia formatu 3.5” (np. stacji dyskietek lub kontrolera obrotów). Nic więcej nie dojrzymy, dopóki nie zdejmiemy przedniego panelu. Kiedy go zdemontujemy zobaczymy, że Antec pomyślał o chłodzeniu dysków twardych. Wygospodarował dwa miejsca na 120-milimetrowe wentylatory. Niestety, nie dołączono żadnego w komplecie i polecam zakup chociaż jednego.
Na samej górze front panelu swoje miejsce znalazły cztery porty USB 2.0, złącza słuchawkowe i mikrofonowe oraz przycisk POWER. Z nieznanych mi przyczyn zabrakło przycisku RESET. Jest on czasami bardzo przydatny, a producent z niego zrezygnował. Nie znajdziemy tu także portów USB 3.0. Standard ten dopiero się rozwija i jeszcze mało kto dysponuje urządzeniami zdolnymi wykorzystać jego prędkość przesyłu danych, co nie zmienia faktu, że złącze takie byłoby miłym dodatkiem.
W lewym boku obudowy wycięto dużą dziurę i zamontowano okno z plexy. Bardzo fajny akcent dla osoby, która lubi oglądać swoje podzespoły, ale chce mieć zamkniętą obudowę. W oknie nie zabrakło miejsca dla 120-milimetrowego wentylatora, który miałby za zadanie owiewać kartę grafiki i pomóc w jej schłodzeniu.
Prawy bok nie wyróżnia się niczym szczególnym. W prawym dolnym rogu producent umieścił napis „Antec design” i jest to jedyna rzecz, którą można powiedzieć o tej części obudowy, ponieważ jest to lita blacha. Oba panele boczne są przykręcane szybkośrubkami.
Antec One Hundred – góra, tył i spód
Na górze obudowy producent wygospodarował miejsce dla 140-milimetrowego wentylatora, który został dodatkowo wyposażony w dwustopniowy regulator obrotów i jest zasilany z molexa. Poza wentylatorem widzimy także coś w rodzaju pojemniczka na drobne rzeczy. Można położyć tam np. telefon podczas gdy jest on podłączony do komputera lub trzymać tam śrubki. Fani chłodzenia wodnego będą zawiedzeni, gdyż nie zamontujemy tutaj chłodnicy większej niż 1×140 mm. Mniejszej zresztą też, gdyż nie ma tutaj otworów montażowych pod wentylator o średnicy 120 mm. Miejsca między topem, a płytą główną jest jednak tak mało, że włożenie chłodnicy do środka raczej będzie niemożliwe, a nawet jeżeli jakąś wciśniemy, to braknie miejsca na wentylator.
Na tylnym panelu widzimy 120-milimetrowy wentylator z takim samym regulatorem obrotów, jak w 140-milimetrowym wentylatorze w topie konstrukcji. Pozwala on na zmianę obrotów z low na high. Obok zainstalowano maskownicę portów I/O. Zbędny gadżet, gdyż każdy się tego od razu pozbędzie z racji dużego zróżnicowania paneli I/O w płytach głównych. Na dodatek jest on wyłamywany, więc po usunięciu nie zamontujemy go już z powrotem.
Podobna sytuacja jest z zaślepkami slotów kart rozszerzeń. Również są wyłamywane, co w obudowie za 250 zł nie powinno mieć miejsca. Nie przewidziano także szybkośrubek do montażu kart rozszerzeń i trzeba za każdym razem używać śrubokrętu. Obok wycięto i zaślepiono dwa otwory na węże do układu chłodzenia cieczą. Można sobie wyłamać blaszki, jeśli ktoś będzie chciał „zwodować” sobie komputer w tej obudowie. Nie ma jednak w tym miejscu gumowych osłonek i radziłbym w jakiś sposób zabezpieczyć wąż przed uszkodzeniem, jeśli ktoś zdecyduje się skorzystać z tych otworów.
Na samym dole przewidziano miejsce na montaż zasilacza. Brakuje jednak otworów wentylacyjnych w spodzie obudowy, przez które miałby pobierać świeże powietrze, przez co może się on niepotrzebnie nagrzewać. Koniecznym może okazać się zamontowanie zasilacza wentylatorem ku górze, żeby w jakiś sposób mógł pobierać powietrze do schłodzenia swojego wnętrza. W takiej pozycji jednak, kable zaczynają się po lewej stronie i może ich braknąć przy podłączaniu do płyty głównej. Tak stało się w przypadku mojego Corsaira VX 450W. Musiałem poprowadzić kabel ATX 4-pin ponad płytą główną, a nie pod spodem.
Obudowa stoi na czterech plastikowych nóżkach, które dość dobrze spełniają swoją rolę i o dziwo nie przenoszą drgań na biurko. W spodzie wycięto również cztery otwory montażowe przeznaczone do przykręcenia tam dysku 2.5”. O tym pamiętano, a o otworach pod zasilaczem nie? Dziwne.
Antec One Hundred – wnętrze
Środek obudowy, na całe szczęście, pomalowano na czarno. Napędy optyczne oraz dyski twarde instalowane są w obudowie przy użyciu zwykłych śrubek z podkładkami mającymi za zadanie tłumić drgania HDD. Średnio im to wychodzi, ponieważ kilka razy obudowa wpadła w wibracje podczas pracy.
Antec One Hundred jest w stanie pomieścić trzy urządzenia 5.25”, jedno 3.5” oraz sześć dysków 3.5” i jeden 2.5”. 29 cm przestrzeni na kartę grafiki powinno wystarczyć w przypadku większości konstrukcji. Posiadacze najdłuższych kart mogą mieć problemy z umieszczeniem ich we wnętrzu obudowy.
Od razu rzuca się w oczy duży otwór w tacce na płytę główną. Jednak jest on zbyt niski, aby wymienić przy jego użyciu chłodzenie pasujące do socketu 775. Oprócz tego otworu producent wyciął trzy inne służące do poprowadzenia kabli za tacką. Brakuje tutaj jedynie otworu na wysokości karty grafiki i złączy SATA, ale można się bez niego obejść.
Z tyłu oczywiście swoje miejsce znalazło kilka haczyków, dzięki którym możemy wygodnie spiąć kable. Miejsca za tacką jest wystarczająco dużo, aby pomieścić podstawowe wiązki.
Fractal Design Core 3000 – opakowanie
Fractal Design Core 3000
Dane techniczne:
6 zatok 3.5 cala dla HDD, kompatybilnych z SSD
2 zatoki 5.25 cala, z przejściówką 1 x 5,25>3,5
4 x USB 2.0 oraz Audio I/O – zamontowane na gorze panelu frontowego
Wymienny filtr pod zasilaczem
Kompatybilność płyt głównych: Mini ITX, Micro ATX and ATX
7 slotów dla kart rozszerzeń
Przestrzeń dla kart graficznych do 270 mm przy zamontowanym koszyku HDD
Przestrzeń dla kart graficznych do 420 mm po usunięciu koszyka HDD
Wsparcie dla chłodzeń CPU do wysokości do 160 mm
Wsparcie dla zasilaczy o długości 160 mm, przy użyciu miejsca dla 120-milimetrowego wentylatora. W przypadku nie korzystania z miejsca dla 120-milimetrowego wentylatora, obudowa wspiera dłuższe zasilacze, do 250 mm
Kontroler obrotów dla 3 wentylatorów
1 x Fractal Design 140 mm @ 1000 rpm – przód
1 x Fractal Design 120 mm @ 1200 rpm – tył
1 x 140 mm @ 1000 rpm – góra
Cztery miejsca dla dodatkowych wentylatorów; 1 x 120mm – przód, 1 x 120 mm – dół, 1 x 120/140 mm – góra, 1 x 120/140 mm – bok
Wymiary: (WxHxD): 200 x 430 x 480 mm
Waga netto: 7.1kg
Opakowanie.
Obudowa pakowana jest standardowo w kartonowe pudło po uprzednim zabezpieczeniu jej folią ochronną oraz styropianowymi wstawkami. Samo pudło nie jest tak kolorowe, jak miało to miejsce w Antecu 100. Nadrukowano na nim trochę danych technicznych, kluczowe funkcje obudowy oraz obrazki ilustrujące wygląd Fractala Core 3000. Wszystko to w języku angielskim.
W zestawie, oprócz samej obudowy rzecz jasna, znalazło się miejsce na instrukcję obsługi w wielu językach (w tym Polski), zaślepkę portów 5.25” z wyciętym otworem na urządzenie 3.5” (np. stację dyskietek lub kontroler obrotów) oraz małe pudełko z akcesoriami. W owym pudełku znajdziemy komplet śrubek montażowych, pięć opasek samozaciskowych do uporządkowania okablowania we wnętrzu obudowy oraz kontroler obrotów, do którego można podłączyć trzy wentylatory za pomocą rozgałęźnika dołączonego do zestawu. Kontroler jest zasilany ze standardowego złącza molex. W zestawie zabrakło głośniczka systemowego (speakera).
Sam Core 3000 nie jest zbyt dużą obudową, ale jest dość przestronny. Design jest prosty i stonowany, do czego przyzwyczaił nas już producent. Nie pominąłem dokonania pomiarów grubości blachy także w tej konstrukcji. Średnio wychodziło około 0.8 mm, co jest całkiem dobrym wynikiem, jak na obudowę z tego segmentu cenowego. Wcześniej opisywany Antec One Hundred ma blachę o około 0.1 mm cieńszą od produktu ze stajni Fractal Design.
Fractal Design Core 3000 – przód i boki
Przód obudowy Core 3000 został wykonany z blachy meshowej o strukturze plastra miodu. Dziurki są dość duże w przeciwieństwie do konkurenta sygnowanego logiem Antec
U samej góry front panelu producent zdecydował się umieścić swoje logo, które zostało wydrążone w plastiku. Wygląda to bardzo schludnie. Poniżej swoje miejsce znalazły dwie zaślepki dla urządzeń 5.25”. Co ciekawe, jedną z nich możemy zastąpić poprzez dołączoną do zestawu maskownicę, która pozwala na umieszczenie w tym miejscu urządzenia formatu 3.5”. Poniżej nie dojrzymy już nic szczególnego.
Po zdjęciu przedniego panelu widzimy, że producent wyposażył obudowę w jeden 140-milimetrowy wentylator. Poniżej wygospodarował także miejsce montażowe dla dodatkowego wentylatora, tym razem 120-milimetrowego. Gdyby trochę lepiej zagospodarować przestrzeń, to bez problemów można by przygotować tam uchwyty pod montaż 140-milimetrowego „śmigła”. Najwidoczniej producent wolał zostawić to w obecnej formie, a możliwość montażu większych dmuchaw została zaimplementowana dopiero w wyższym modelu – Arc’u. Cały przedni panel opatrzono oczywiście filtrem przeciwkurzowym, chroniącym przed zanieczyszczeniem wnętrza obudowy.
Lewy bok obudowy został wyposażony w otwory montażowe przygotowujące go do instalacji 120- lub 140-milimetrowego wentylatora. Otwory wentylacyjne zostały wycięte na wysokości karty grafiki, więc zamontowany tam wentylator owiewałby ją wspomagając jej chłodzenie.
Prawy bok Core 3000 to lita blacha, więc nie ma tu o czym pisać.
Fractal Design Core 3000 – góra, tył i spód
W topie obudowy znalazło się miejsce dla dwóch 120- lub 140-milimetrowych wentylatorów, z czego jeden 140-milimetrowy jest tu już zamontowany. W razie potrzeby zawsze można dołożyć drugi dla lepszej wentylacji. Można w tym miejscu zamontować również chłodnicę do chłodzenia wodnego o maksymalnych wymiarach 2×140 mm, jednak obawiam się, że odległość od góry obudowy do płyty głównej jest zbyt mała, aby taką zmieścić. Łatwiej będzie z 2×120 mm, ale tutaj z kolei obawiam się o miejsce na wentylatory, którego może zabraknąć. Sytuacja będzie zależeć głównie od wysokości radiatora na sekcji zasilania procesora.
Patrząc na górę obudowy widzimy także cztery złącza USB 2.0, złącza słuchawkowe i mikrofonowe oraz przyciski POWER i RESET. Świecąca na niebiesko dioda sygnalizująca pracę komputera została zintegrowana z przyciskiem zasilania. Przycisk RESET jest bardzo mały i raczej niemożliwe jest wciśnięcie go palcem. W razie potrzeby zresetowania komputera trzeba będzie użyć czegoś cienkiego, aby „nadusić” ten guzik. Obok niego Fractal Design wmontował jeszcze czerwoną diodę sygnalizującą pracę dysku twardego.
Po spojrzeniu na tył obudowy, w oczy rzuca się 120-milimetrowy wentylator wydmuchujący ciepłe powietrze na zewnątrz konstrukcji. Tak samo, jak pozostałe, jest zasilany za pomocą 3-pinowego złącza.
Zaraz nad nim znajdziemy dwa otwory umożliwiające wyprowadzenie na zewnątrz obudowy węży do układu chłodzenia cieczą. Chronią je gumowe osłonki, dzięki czemu nie ma obaw o przecięcie węży.
Poniżej znalazło się miejsce dla siedmiu zaślepek slotów kart rozszerzeń. Są one przykręcane za pomocą szybkośrubek, dzięki czemu można je ponownie zamontować po zmianie sprzętu. Jak to już w konstrukcjach Fractala bywa, zaślepki te są w kolorze białym, co świetnie kontrastuje z ogólnie panującą czernią. Na samym dole znalazło się miejsce na zasilacz.
Nie zabrakło otworów wentylacyjnych w spodzie obudowy, dzięki którym będzie on miał skąd czerpać świeże, chłodne powietrze. Dodatkowo osłonięto ten fragment filtrem przeciwkurzowym, który można zdemontować i wyczyścić w razie potrzeby. Na spodzie obudowy znalazło się także miejsce montażowe dla 120-milimetrowego wentylatora, którego brak w zestawie, ale w razie potrzeby można sobie taki zamontować.
Cała obudowa stoi na czterech dość wysokich plastikowych nóżkach zakończonych piankowymi krążkami, które nie pozwalają na przedostawanie się drgań na biurko.
Fractal Design Core 3000 – wnętrze
Obudowa wewnątrz została pomalowana prawie w całości na czarno. Dlaczego prawie? Dlatego, że zastosowano tutaj bardzo ładny kontrast kolorystyczny. Zaślepki slotów kart rozszerzeń (o czym pisałem wcześniej) oraz sanki na dyski twarde zostały pomalowane na biało. Całości dopełniają jeszcze wentylatory z białymi łopatkami.
W środku znalazło się miejsce dla następującej konfiguracji: 2 x 5.25” lub 1 x 5.25” + 1 x 3.5”. Poniżej zamontowano dwa BOX’y na dyski twarde. Każdy z nich jest w stanie pomieścić trzy HDD, czyli łącznie możemy zamontować sześć dysków 3.5” lub 2.5”. BOX znajdujący się wyżej można wyjąć, dzięki czemu zamiast 27 cm na kartę graficzną, mamy aż 42 cm, co umożliwi montaż każdej obecnie produkowanej karty.
Standardowo HDD montowane są prostopadle do płaszczyzny płyty głównej. Możemy to jednak zmienić obracając BOX na dyski o 90°. Wtedy jednak ilość miejsca na kartę grafiki maleje do 24.5 cm, a to już malutko.
W tacce na płytę główną wycięto otwór umożliwiający montaż chłodzenia z backplate’m bez wyciągania płyty głównej z obudowy. Nie jest on zbyt duży, ale wystarczający, przynajmniej dla platformy LGA775. Nie zabrakło tutaj również trzech otworów służących do poprowadzenia kabli poza tackę z płytą główną. Szkoda, że producent nie zdecydował się na otwór nad coolerem procesora. Wtedy nie trzeba by było bez potrzeby naciągać kabla ATX 12V 4-pin, aby wpiąć go do złącza. W przypadku zasilaczy z krótkim okablowaniem może spowodować to konieczność zakupu przedłużki tego przewodu.
Producent zadbał też o haczyki, dzięki którym będzie do czego przyczepić kable schowane za płytą główną, na które jest dość dużo miejsca.
Platforma testowa
Testy wydajności przeprowadziłem na mojej domowej platformie:
Intel Core 2 Duo E6750 ASUS BLITZ FORMULA 2 x 1 GB Crucial BallistiX 800 MHz BFG GeForce 8800GTS 512 MB Seagate Barracuda 160 GB 7200.10 + Samsung SpinPoint 160 GB Corsair VX 450 W
W pomieszczeniu temperatura powietrza była równa 24,5 °C. Procesor obciążyłem programem OCCT, a kartę grafiki FurMarkiem. Odczyty temperatur przeprowadziłem programami : CoreTemp, GPU-Z (w idle) oraz FurMark (w stresie).
Wykresy wydajności
Analiza wykresów i podsumowanie
Mam nadzieję, że udało mi się dobrze przedstawić obie konkurencyjne konstrukcje. Czas wyciągnąć wnioski z tego porównania. Obie obudowy celują w ten sam segment cenowy i obie są przeznaczone dla tej samej grupy odbiorców. Patrząc na specyfikację techniczną od razu widać, że Fractal Design uzbroił swoją obudowę w jeden wentylator więcej. O dziwo jednak dyski twarde w Antecu nie nagrzewały się tak bardzo, jak właśnie w Core 3000, który jest wyposażony w bezpośredni nawiew na nie. Czym jest to spowodowane? Zapewne Antec ma wymuszoną lepszą cyrkulację powietrza wewnątrz. Koszyki na dyski twarde w konstrukcji Fractala zatrzymują prawie całe powietrze wdmuchiwane przez frontowy wentylator przez co tylko szczątkowa jego ilość trafia dalej. Pomimo tego temperatura dysków twardych jest dość wysoka. Być może to wina ich prostopadłej pozycji. Przypuszczam, że po umieszczeniu ich równolegle, ich temperatura by spadła. Warto zwrócić również uwagę na temperaturę procesora. W Antecu One Hundred była ona niższa o około 2 °C niż w przypadku konkurencji. Jest to zapewne spowodowane cyrkulacją powietrza, o której napisałem kilka linijek wyżej. Jeśli popatrzymy na temperaturę karty grafiki, to różnica to około 1 °C, a w stresie zanika.
Jak wiadomo, niektórzy wybierając obudowę, jako główne kryterium biorą wydajność chłodzenia i obieg powietrza w jej wnętrzu. Tutaj lepiej wypada konstrukcja Anteca. One Hundred charakteryzuje się bardzo dobrą cyrkulacją powietrza nawet pomimo braku wentylatora na froncie. Polecam sobie jednak takowy zakupić, bo nie jest to duży koszt, a zawsze poprawi chłodzenie choćby dysków twardych. Jeśli natomiast ktoś chce stylowej i kulturalnie pracującej obudowy, to wybór padnie pewnie na Fractala. Core 3000 ma unikalny design wnętrza. Żaden producent poza firmą Fractal Design nie pokusił się póki co o takie połączenie kolorów, które według mnie jest świetne. W zestawie dostajemy także kontroler obrotów, dzięki czemu możemy płynnie regulować prędkość obrotową zainstalowanych wentylatorów i wybierać pomiędzy większą ciszą, a większą wydajnością.
Nie jestem w stanie wyłonić jednoznacznego zwycięzcy tego porównania, bo chyba takiego nie ma. Obie obudowy są bardzo dobrze wykonane i z pewnością godne polecenia. Tak więc z radością przyznaję obu testowanym konstrukcjom rekomendację serwisu infoBIT.pl.
Podziękowania dla firm Antec oraz Fractal Design za wypożyczenie sprzętu do testów.
Komentarze
Brak komentarzy.